niedziela, 24 listopada 2013

[01 CZ.2 ]Prolog.

  -Nie zgadzam się! Nie!- krzyczałam nie mogąc oderwać oczu od pistoletu w dłoni mojego ukochanego. Miało być już tak pięknie. Wytrzymaliśmy tak długo żyjąc jak ludzie i nie przejmując się niczym. Chciałam by tak było dalej, już do końca. Wszystko zmieniło się jednak kiedy ja straciłam pracę i zostaliśmy bez grosza przy duszy. - Damy jakoś radę... Proszę...- wyszeptałam podchodząc bliżej mężczyzny i łapiąc go za białą koszulkę.
  -Dobrze wiesz, że tak nie będzie. Jeśli szybko nie znajdę pracy mogą nas wyrzucić z mieszkania. To tylko tymczasowe. Potem poszukam czegoś innego. - Bruno odgarnął kosmyk moich blond włosów z twarzy po czym ucałował mnie w czoło. Tak bardzo chciałam by został przy mnie już na zawsze. Nie chciałam wracać znów na stare śmieci. Hiszpania... Pokochałam to miejsce i nie chciałam teraz go znienawidzić.
  -Obiecaj, że jak tylko coś znajdę to to rzucisz w cholerę. Nie chcę znów przechodzić przez to samo...- wyszeptałam prosto w jego usta.
  -Obiecuję.- odparł składając na moich ustach delikatny pocałunek.- A teraz wracaj do łóżka. Zajrzę jeszcze do Alice i zaraz do ciebie przyjdę.- dodał puszczając mnie i kierując się w stronę pokoju koło naszej sypialni. Mała nie dawała nam spać od samego początku i chyba dopiero dziś tak na prawdę mieliśmy chwilę dla siebie, a zamiast miło spędzonego czasu ja wciąż miałam ochotę się rozpłakać i rzucić na łóżko.  Powędrowałam ciągnąc nogami po ziemi do sypialni po czym ułożyłam się na dużym łożu.  Leżałam tak kilka minut w samotności i ciszy aż w końcu poczułam jak ktoś oplata mnie dłońmi w tali i mocno się do mnie przytula.
  -Kocham cię- usłyszałam tylko te dwa słowa a po moich policzkach powoli popłynęły łzy. Oddychając wciąż tak samo równomiernie i powstrzymując na moment drżenie głosu odpowiedziałam równie spokojnie i cicho jak on.
  -Kocham cię.- po czym pozwoliłam mu ucałować mnie w policzek.
  -Dobranoc.- słowa Bruna były ostatnimi które usłyszałam tego wieczoru, ale przez jeszcze wiele godzin po tym jak zasnął rozmyślałam nad tym co będzie z nami dalej. Z nami i naszą małą dziewczynką. Czy damy radę przejść przez to wszystko jeszcze raz. I mimo, że nikt do mnie nie mówił to ja słyszałam głosy, które podpowiadały mi, że to jest początek koszmaru.

_________
Powracam! Szczęśliwi czy nie bardzo? Ja się mega cieszę. Wczoraj wieczorem usiadłam sobie i przeczytałam całe to moje opowiadanie i stwierdziłam, że jest to moje najlepsze jak dotychczas. No i do głowy wpadała mi taka myśl. ..Czemu by tego nie wznowić?'' W pierwszej chwili pomyślałam, że mam za mało czasu, że nie dam rady, ale jednak zaryzykuję. Przecież nic nie stracę, a mogę tylko zyskać. Tak dawno nie pisałam nic sama, że już zapomniałam jak to jest tworzyć na nowo historię. Mam na tą część pomysł i nadal zostaję przy lekkim kryminale :) Nieco niżej macie bohaterów, których zaktualizowałam. Dodałam tam tylko Alice, ale możliwe że w najbliższym czasie pojawi się ktoś jeszcze :)

00 Bohaterowie

Blanca Mithey ( 19 lat)
Efcba6d3e3ybihhnv_42203_fd1aa80bc9_large

Bruno Withon ( 22 lata)
71725_547883988574012_1439153928_n_large

Caleb Line (22 lata)
 252897_2066522506440_6309396_n_large

Alice Shoon ( 21 lat)
Tumblr_lteavcplvf1qdux6wo1_500_large_large 

CZ.2

Alice Withon( 2 miesiące, 4 lata)

 Children
Mała Alice na początku opowiadania będzie miała zaledwie dwa miesiące dlatego też dodałam dwa zdjęcia i dwa różne wieki dziewczynki :)