wtorek, 12 marca 2013

[Epilog] Masz prawo powiedzieć kocham.

                  Ostrożnie upiłam łyk gorącego napoju. Nie ma to jak ciepła, turecka herbata serwowana prosto do łóżka i to przez mojego ukochanego. Nareszcie miałam go na wyłączność, nie przejmowaliśmy się jutrem ani tym co było wczoraj. Żyliśmy chwilą, tym co ważne było dla nas teraz. Czasem co prawda napotykałam jego przygnębione spojrzenie czy słaby uśmiech, który na zawsze zostanie w mojej pamięci, ale starał się jak mógł, byśmy byli wolni od wszelkich wspomnień.
    Bruno zrezygnował z pracy w policji i postanowił, że wyjedziemy z Anglii Jak najdalej od tego miejsca. Ciągle powtarzał, że jej to przyrzekł, że musi dotrzymać obietnicy. Był taki kochany, ale serce pękało mi na małe kawałeczki kiedy widziałem to cierpienie w jego oczach. Wielbiłam każdą chwile kiedy się cieszył, każdy moment kiedy mogłam zobaczyć na jego ustach uśmiech. Teraz coraz częściej widziałem te oznaki szczęścia.
    Podwinęłam nogi pod siebie, widząc jak chłopak siada przede mną. Chciałam po prostu zrobić mu miejsca. On jednak zamiast grzecznie przysiąść obok mnie, zabrał mi powoli filiżankę i odłożył na stolik nocny. Posłałam brunetowi delikatny uśmiech, cały czas patrząc w jego ciemne tęczówki. W końcu jednak oderwałam od nich wzrok. Moją uwagę przykuło słońce, które powoli wychodziło zza  ciemnych chmur, jakby dawało kolejny pretekst do uśmiechu. Co prawda Hiszpania była słonecznym miastem, ale zawsze kiedy patrzyłam za okno czułam to samo uradowanie, bo właśnie to słońce pozwalało mi zapomnieć o deszczowych wyspach.
   -Wstaje nowy dzień.- wyszeptałam, lgnąc do mojego ukochanego. Nie usłyszałam żadnego słowa w jego wykonaniu, zobaczyłem jedynie jak nachyla się delikatnie i powoli w przód by przyłożyć swoje usta to mojego wypukłego brzucha.
   Nasze największe szczęście. Teraz tylko ono się liczyło. Nosiłam je w sobie od sześciu miesięcy. Mimo możliwości poznania płci, zrezygnowaliśmy z tej przyjemności. Nie ważne czy będzie to Ivan czy może Alice i tak będziemy je kochać całym sercem.  Ważne by było zdrowe. Wiem, że wszyscy tak mówią, ale ja naprawdę chcę tylko jego szczęścia, naszego wspólnego szczęścia.
  -I nowe życie.- wychrypiał Bruno w mój brzuch. Kolejny raz tego ranka uśmiechnęłam się do siebie po czym wtuliłam w pierś bruneta.
   -Kocham cię.- wypowiedział te słowa z taką czcią jakbym była jego pierwszą miłością. Zaczął energicznie się poruszać, jakby szukał czegoś po kieszeniach spodni po czym sprawnym ruchem uchylił wieczko małego, czerwonego pudełeczka. - Kocham was i chcę być z wami już na zawsze.- poprawił się kiedy ja w tym czasie wyjmowałam pierścionek z poduszeczki, na której leżał i wkładałam sobie na palec.
   -Ja ciebie też.

         W dniu, w którym radość innych staje się Twoją radością, w dniu, w którym cierpienie innych staje się Twoim cierpieniem- masz prawo powiedzieć kocham. 
~ Michel Quoist


______
Ciężko mi to pisać, bo serce po prostu boli. Pisałam ten epilog z niemałym smutkiem. Nie wiem czy liczyliście na Happy End, ale mam nadzieję, że was nie zawiodłam. Nie chciałam niszczyć miłości tej dwójki, zwłaszcza że sama ich bardzo polubiłam. Niech sobie gdzież tam żyją pełnią szczęścia;D
Jak zwykle chciałam wam podziękować, bo byliście wspaniali. Czytaliście, a to najważniejsze. Kocham Was i dobrze o tym wiecie.
   Na koniec chciałam was zaprosić na mojego nowego bloga. Stawiam na normalność;D
http://smutki-i-raodsci-dzielmy-na-pol.blogspot.com/ 


3 komentarze:

  1. Blance i Bruno mają dziecko ? O.O Woow :D Miło ^^ Blog był i zresztą jest rewelacyjny :D Świetnie piszesz i miałaś świetne pomysły :D I dobrze, ze zrobiłaś Happy End, bo szkoda by było zmarnować taką miłość ^^ Za blogiem będę tęsknić, bo był genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę tęsknić za co tygodniowym sprawdzaniem czy jest już nowy wpis, czy dodałaś rozdział. :D Masz dar pisania! Świetne pomysły i wgl.! <3 Dobrze, że zrobiłaś Happy End, tworzą piękną parę. I jeszcze to nowe życie. ;3 Podsumowując : Całeee opowiadanie świetne, wciągające i często zaskakujące. ^^ Po prostu genialny jest twój styl pisania i tyle. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę pokochałam tego bloga...przez to tak ciężko mi zaakceptować jego koniec. No ale do tego musiało dojść.
    Już nie raz ci powtarzałam, że jest coraz lepiej. Twój styl pisania poprawia się z każdym dniem. Robisz to co kochasz i to widać. Naprawdę.
    Ta historia jest niezwykła i na pewno pozostanie ze mną na długi, długi czas.
    Oby tak dalej.
    Pisz i nigdy nie przestawaj kochana <3

    OdpowiedzUsuń