-Kim jesteś i co robisz w mojej łazience?!- wrzasnęłam, wychodząc z wanny. Siwowłosy mężczyzna zmrużył oczy i przybierając poważny wyraz twarzy wyjął z kieszeni jakieś odznaczenie. Przyjrzałam się mu uważnie po czym zerknęłam katem oka na twarz mężczyzny.
-Jestem komisarz Maroon i jestem tu służbowo. Teraz wyjdę, ale czekam tuż za drzwiami.- powiedział spokojnie po czym wycofał się z pomieszczenia i zamknął drzwi. Stałam na środku łazienki owinięta ręcznikiem, z włosami mokrymi od wody i oczyma wręcz wytrzeszczonymi z zdziwienia. Policja w domu państwa Mithey. Już widziałam te nagłówki gazet, te spojrzenia na ulicy i... I wrzaski kiedy rodzice dowiedzą się o tym. Ich nie będzie obchodzić o co tu chodzi tylko dlaczego dopuściłam by psy znalazły się w tym domu. Oni uważali zapewne, że powinnam siłą wyrzucić ich za drzwi, nie ważne czy mnie za to wsadzą do więzienia czy posadzą na krzesło elektryczne.
Potarłam twarz dłonią, a słysząc pukanie w drzwi szybko się ubrałam.
-Chwila!- krzyknęłam wciągając na siebie rurki i szary top. Niestety, ale nie dane mi było rozczesać włosów, bo policjant nalegał bym skończyła. Wściekła otworzyłam drzwi od łazienki i wymijając starca usiadłam na sofie w salonie.
Siedziałam w ciszy, oczekując wyjaśnień i nawet na moment zapomniałam o sytuacji w klubie, ale zaraz mi o tym przypomniano.
-Dzisiaj między pierwszą, a drugą w nocy został zamordowany pan Victor Vinne. Znaleźliśmy go niecałą godzinę temu przed klubem w którym dzisiejszej nocy była pani.- przerwałam mu kaszlnięciem po czym wtrąciłam się.
-Tam było wiele osób. To nie była zamknięta impreza z zaproszeniami proszę pana. Skąd, jeśli mogę wiedzieć, wie pan, że uczestniczyłam w niej?- zapytałam podejrzliwie. Co prawda domyślałam się kto jest tak lojalny by nasyłać na mnie policję, ale wolałam nie zapeszać.
- Niestety, ale nie możemy udzielać takich informacji. Musimy zabrać panią na komendę i spisać zeznania. Wiemy, że widziała pani całe zajście.- momentalnie złapałam dłońmi za włosy. Nie mogłam pokazać się publicznie w takim stanie. W taki, czyli jakby ktoś wyjął mnie właśnie z pralki po długim wirowaniu.
***
Wykończona oparłam głowę na dłoniach i głośno westchnęłam. Byłam wykończona i ledwo trzymałam się na nogach, ale policji najwidoczniej to nie obchodziło bo dalej zadawali pytania.
-Powtarzam już trzeci raz... Obaj byli łysi i stali tyłem do mnie więc nie widziałam twarz. Krzyczeli coś, ale spanikowałam i uciekałam. Moglibyście mnie wypuścić? Nie śpię od dwudziestu czterech godzin i ledwo trzymam się na nogach.- powiedziałam na jednym wydechu spoglądając spod rzęs na komisarza Maroona. Widać, że sam najchętniej wybrał by się do domu i żony, o ile ją miał oczywiście, ale nie miał wyboru. Procedury.
Spojrzałam błagalnie, chcąc jak najszybciej wyrwać się z tego piekła.
-Dobrze. Możesz iść, ale bądź pod telefonem. Możliwe, że będziemy potrzebować twojej pomocy.- przytaknęłam tylko i już miałam wychodzić, kiedy dodał.- Czekaj. Zaraz kogoś załatwię, żeby ciebie odwiózł. Nie będziesz szlajała się po ulicach Londynu o czwartej nad ranem.- chętnie zgodziłam się na zaoferowaną pomoc.
-Blanca, to jest Bruno. Odwiezie cię pod same drzwi.- powiedział wracając do pomieszczenia z wysokim mężczyzną. Był mniej więcej w moim wieku, miał ciemne włosy i oczy, w które mogłabym patrzeć bez przerwy. Jego pełne usta ani na moment nie przybrały kształtu choćby przypominającego uśmiech. Spojrzał tylko na mnie poważnie, bąknął coś pod nosem co zapewne miało oznaczać przywitanie po czym wyszedł.
Przez moment stałam oszołomiona i zapewne trwało by to dłużej gdyby nie policjant, który zgrabnie pchnął mnie w stronę drzwi. Obejrzałam się za siebie po czym żegnając wyszłam za Brunem. Chłopak w ciszy wsiadł do czarnego mercedesa, które na pewno nie należało do policji, a było jego własnością.
Wywnioskowałam to z czystości jaka panowała w środku. Brunet od razu wydał mi się być pedancikiem. Równo wyprasowany mundur, wypastowane czarne, skórzane buty i włosy ułożone w artystycznym nieładzie, nad którymi zapewne pracował kilka godzin przed lustrem w własnym domu. Mogłam tylko się domyślać, że miał żonę, albo raczej dziewczynę, bo na żadnej dłoni nie miał obrączki.
Kiedy tylko znalazłam się w środku ruszył ulicą i nie zważając na ograniczenia prędkości gnał prosto przed siebie.
-Myślałam, że policja jeździ przepisowo...- warknęłam wbijając paznokcie w tapicerkę fotela. Ciemnooki tylko delikatnie zwrócił się w moją stronę, ale nic nie odpowiedział. Jakby uważał, że umiem mu czytać w myślach.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy, dopiero kiedy zatrzymał się przed moim domem bąknął coś co miało oznaczać mniej więcej ,,Do zobaczenia'' i odjechał.
Zmrużyłam oczy trochę zła na niego za taki brak szacunku, ale czego mogłam się spodziewać po chłopaku, który nie wyglądał na wychowanego? Potarłam skronie po czym trzaskając drzwiami wejściowymi weszłam do domu. O dziwo, rodzice byli w środku i nawet na mnie czekali. Nigdy nie mieli dla mnie czasu i uważali, że jestem dość dojrzała by odpowiadać za siebie samą. Sądzili, że zadanie wychowania córki przejmą najpierw nianie, a potem pieniądze, które pchali mi do kieszeni. Na prawdę mylili się. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio usiadłam z nimi do wspólnego posiłku. Śmiem wątpić, że było to w święta, bo ostatnio spędzali je w pracy lub na zabawach charytatywnych. Nie martwcie się. Oni nie mają dobrych serc, po prostu kiedy jest telewizja oni też tam są. Było mi za nich tak wstyd, a siebie żal. Żal, że miałam tak odrażających rodziców, na których nie umiałam już spojrzeć inaczej niż na obcych ludzi.
Dość szczupła i zgrabna blondynka oderwała wzrok od gazety po czym utkwiła go we mnie i zmierzyła mnie od stóp do głów zatrzymując się na moich włosach, których nie zdążyłam nawet rozczesać po kąpieli.
Ojciec za to nawet nie raczył na mnie spojrzeć. Siedział zafascynowany jakimś programem telewizyjnym o czwartej nad ranem i tylko gładził naszego psa po głowie.Dopiero kiedy ten poderwał się i podbiegł do mnie obdarował mnie łaskawie zdenerwowanym spojrzeniem.
-Nareszcie zjawiła się królewna. Gdzie byłaś?- spytał ostro ojciec, wstając przy tym i podchodząc do barku w którym trzymał cały alkohol. Schowałam dłonie w kieszeniach bluzy i spuszczając wzrok jak potulna córeczka powiedziałam:
- Na imprezie z Calebem. Trochę dłużej się zeszło niż przypuszczałam. Potem jeszcze mieliśmy problem z dotarciem do domu, bo on był całkiem pijany i ledwo trzymał się na nogach...- mówiłam jak nakręcona. Musiałam coś wymyślić, by nie domyślili się co tak na prawdę było grane.
-Na prawdę? To czemu w wannie jest jeszcze woda, a twój telefon leży na łóżku u ciebie w pokoju?- zamilkłam, rozglądając się po pomieszczeniu z nadzieją, ze dadzą mi spokój i pozwolą pójść spać.- Prawda jest taka, że byłaś na policji. Media już huczą o tym morderstwie i o tobie, jako o świadku. Zawsze musisz być tam gdzie nie powinnaś! Najlepiej trzymać cię pod kluczem i nie wypuszczać!- ryknął na mnie oburzony ojciec.
Wiedziałam, że tak będzie, że w końcu się wkurzy, ale co ja mogłam poradzić na prasę i telewizję? Przecież nie robiłam nic celowo.
-Miałam się udusić na tej imprezie od odoru alkoholu?! Chciałam pooddychać świeżym powietrze. Dziwi mnie, że w ogóle coś was interesuje! Jak dotąd mieliśmy mnie w głębokim poważaniu, a teraz nagle jesteście tacy oburzeni! Trzeba było mnie lepiej wychować!- krzyknęłam po czym wściekła wyrwałam mój telefon ojcu z ręki po czym wyszłam na zewnątrz.
___
Wydaje mi się, że nie jest źle, ale niestety jest średniej długości. Po prostu chciałam urwać w takim momencie, a ja niestety nie umiem pisać rozbudowanych opisów jak co niektórzy ;) Wyszło jak wyszło. Liczę, że podoba się wam i od razu przepraszam za jakiekolwiek literówki czy błędy, ale po prostu pisałam to z przerwami i w końcu odechciało mi się to wszystko sprawdzać.
Jest świetny ;D Ciekawy i jeszcze Bruno :D ^^ Rozdział serio jest fantastyczny i nawet to, ze jest średniej długości nie przeszkadza :D Chociaż szkoda, bo jak się w to wciągnie to szkoda, ze tak szybko się kończy, a wciąga :D Czekam na N :>
OdpowiedzUsuńDobrze wiesz ,że to co piszesz jest po prostu świetne !
OdpowiedzUsuńNaprawdę zaskakuje mnie to ,że jesteś coraz lepsza :) Z każdym rozdziałem twój styl pisania się poprawia :)
Skończyłaś w idealnym momencie ;)
Czekam na kolejny <3
Fajnie, fajnie :) Czekam na nn :D
OdpowiedzUsuń